Browsing Tag:

jano i wito

  • InBlog

    „Laura czyta” – Nasze ulubione książki dla maluchów.

    Książki towarzyszą Laurce od pierwszych dni życia. Pierwszą z nich, kontrastową, uszyłam jej z materiału, od tamtej pory jej biblioteczka znacznie się rozrosła. A pierwszym wypowiedzianym czasownikiem z jej ust jest właśnie: „czyta”. Jeśli jesteście ciekawi, co tak Laura poczytuje, to zapraszam Was na ten wpis!

    Na samym wstępie chciałabym uprzedzić, że fakt iż dana książka interesowała Laurkę gdy była maluszkiem, nie oznacza, że umiała skupić się na niej jakoś wyjątkowo długo. Niektóre mamy spodziewają się, że ciekawa książka zapewni im chwilę na spokojne dopicie kawy czy herbaty… Cóż u nas takie cuda i dłuższe posiedzenia Laurki z jedną książką, zaczęły się dopiero niedawno, (ma obecnie 22 miesiące). Wcześniej nie było mowy o doczytaniu jednego zdania do końca na danej stronie i bardziej od czytania interesowały ją właśnie ilustracje i co się na nich znajduje, ale o tym napiszę później. Tak więc, jak i we wszystkich tematach związanych z dziećmi przyda się duża dawka dystansu i cierpliwości.

    Książeczka kontrastowa

    Jak już na wstępie wspomniałam, pierwszą książką z jaką Laurka miała do czynienia była kontrastową harmonijką, którą dla niej uszyłam. Tutorial na jej wykonanie znajdziecie tutaj.

    Książeczka sprawdziła się też jako zachęta do ćwiczenia główki podczas leżenia na brzuszku. Laurka chętnie się za nią rozglądała.

    Mała biała rybka i Kto zjadł biedronkę?

    To kolejne tytuły, które zasiliły Laury kolekcję. Serię „Mała Biała Rybka” dorwałam spontanicznie w Biedronce, kiedy Laurka miała miesiąc i też z chęcią podziwiała znajdujące się w niej kontrastowe ilustracje i robi to do tej pory. Książkę „Kto zjadł biedronkę „, Laurka dostała mając około pół roczku, bardzo lubiła wyglądać przez znajdujące się w niej otwory i gdy ja, ją przez nie zaczepiałam.

    Pierwsze słowa, Pierwsze bajki – książki z serii „przesuń paluszkiem”

    Kolejne pozycje, które skradły Laurki czytelnicze serce, to książki z niespodzianką. Coś się rusza, coś się chowa i pojawia. Pierwsze z nich zakupiliśmy na pierwszy lot Laurki, gdy miała 11 miesięcy i mimo iż większość lotu przespała, tak gdy tylko była okazja je zaprezentować to zrobiły furorę. Przeżyły okres rozczłonkowywania, poklejone gdzie się dało, ale ostatnio znowu Laurka sobie o nich przypomniała, tym razem już mniej korci ją testowanie granic wytrzymałości elementów, za to próbuje nazywać co znajduje się na ilustracjach lub bawi się w chowanego przesuwając elementy i krzycząc co chwilę „O! Nie ma.”, „O! Jest.”.

    Niekwestionowany hit nad hitami – ul.Czereśniowa

    Pierwsza Ulica Czereśniowa trafiła do nas jakoś pod koniec sierpnia (Laura miała 14 miesięcy), gdy to zapragnęłam Laurkę nauczać o nadchodzącej jesieni. Nie przypuszczałam, że seria tych książek stanie się ulubioną całej naszej rodziny. Tak jak wspomniałam wyżej Laura długo miała etap, że książki lubiła ale przez strony przelatywała z prędkością światła, nie dając mi nawet szansy na doczytanie pierwszego akapitu. Ul.Czereśniowa to odmieniła, Laura (jak i my z resztą) byliśmy zahipnotyzowani i pochłonięci wyszukiwaniem nowych detali i ukrytych zagadek na przyjemnych ilustracjach. Śledziliśmy z podekscytowaniem wątki postaci np. kto wyrzucił skórkę od banana, przez którą potknął się mężczyzna, co zapoczątkowało jego romans z rudowłosą kobietą, a w kolejnych seriach książki spodziewają się potomstwa…

    Tak Moi Drodzy, to jest seria książki dla całej rodziny (nawet odwiedzające nas babcie czy ciocie zaglądają sprawdzić co zmieniło się w kolejnych seriach) ;) Gdzieś kiedyś przeczytałam, że książki dla dzieci powinniśmy wybierać tak by czytanie ich 50 raz w ciągu dnia nas rodziców, nie przyprawiało o ból głowy. Gdy teraz Laura zaczęła faktycznie przywiązywać się do rzeczy i książek, w końcu zrozumiałam o co chodzi i będę się starała szukać już tylko takich książek.

    Do kolekcji brakuje nam tylko Lata, ale czekamy aż tegoroczne się rozpocznie by na bieżąco obserwować tą porę roku. A ja po cichu przebieram nóżkami jakbym czekała na nowy odcinek serialu ;)

    Pucio i jego wesoła rodzinka

    Kupiliśmy „Pucia” równocześnie z pierwszą Ulicą Czereśniową i podobnie jak ona, była przez Laurkę codziennie czytana. Te obie książki były początkiem Laurki prawdziwej przyjaźni z książkami. Dzięki Puciowi w końcu udało nam się doczytywać tekst znajdujący się na stronach do ostatniej kropki ;) Od niego zaczęło się nasze „prawdziwe” czytanie książek, Laurka nauczyła się też nazywać członków rodziny dzięki tym historyjkom i naśladować wiele dźwięków.

    Jano i Wito – Rok w przedszkolu

    Obie książki są zilustrowane przez Przemysława Liputa. Jano i Wito to seria książek o dwóch braciach i ich małych przygodach. W książkach znajdują się małe sensoryczne niespodzianki jak błyszczące i wklęsłe klucze w książce Jano i Wito w Domu lub chropowaty kamień w Jano i Wito w Trawie. Oprócz tych walorów, w książce znajdują się krótkie teksty z wyrazami dźwiękonaśladowczymi. Laurka pokochała Jano i Wito w Domu, tą w trawie kartkuje tylko do stron, na których można „pogłaskać” kamień i gdzie wszyscy się przytulają ;)

    Książkę Rok w Przedszkolu, upolowałyśmy w bibliotece i Laura przez ostatnie 2 miesiące, dzień w dzień na zmianę z ulicą Czereśniową, wałkuje ją z nami lub sama huśtając się na huśtawce u siebie w pokoju, rzucając tylko do nas informacje: „Laura czyta!”. Rok w Przedszkolu, jest też również fajną książką do nauki o porach roku i perypetiach małych przedszkolaków.

    Pozostałe perełki w naszej kolekcji

    Te 4 książki również Laurka lubi „przeczytać”, przynajmniej co drugi dzień. Książka „Słowa” skrywa w sobie sensoryczne elementy i szlaczki, po których mogą podążać dziecięce paluszki, co przyczynia się do rozwoju motoryki małej i przygotowuje grunt pod późniejsze odrysowywanie szlaczków i pisanie. „Joga dla najmłodszych” jest ślicznie zilustrowaną książką, w której znajdują się pozycje inspirowane światem zwierząt. Do każdej pozy jest też krótki opis, czego może nas dane zwierzę nauczyć. Póki co Laurka z chęcią przychodzi do mnie z tą książką, byśmy razem się powyginały i pośmiały z próby wykonania pozy danego zwierzątka. Laurka bardzo lubi ogólnie ze mną ćwiczyć, nie tylko yogę, myślę, że ta książeczka może się sprawdzić, jako wstęp do wyrobienia fajnych nawyków codziennej aktywności u maluszków.

    Kolejną fajną pozycją jest seria „Poznaję dźwięki”, książki zawierają w sobie kilka stron, na każdej z nich oprócz ładnych ilustracji, ukryty jest jakiś krótki utwór muzyczny. Jeśli miałabym mieć do niej zastrzeżenia to utwory są dosyć krótkie i np. Laurka nie ma siły sama nacisnąć przycisku bezpośrednio paluszkiem, aby odsłuchać muzyki. Raz przyłapałam ją jak wciskała guziki za pomocą ludzika z Duplo i wtedy faktycznie udało jej się włączyć melodie.

    Na koniec zostawiłam sobie moją ukochaną serie „Martynka”, ku mojej radości Laurka również podziela mój zachwyt. Dysponujemy w domu jeszcze moimi zbiorami z dzieciństwa Martynki, ale najczęściej sięgamy właśnie po tą wielką księgę Cztery Pory Roku, (mimo iż tłumaczenie w niej czasem mnie załamuje i jednak wolę to z mojej starej kolekcji). Martynkę pokazywałam Laurce odkąd skończyła kilka miesięcy, kładłam się z nią na macie i u góry nad naszymi głowami, zamiast karuzeli trzymałam książkę, opowiadając Laurce co przedstawiają ilustracje. To były nasze pierwsze dłuższe sesje książkowe ;)

    Do listy muszę jeszcze dorzucić książeczkę „Miś Krzyś w mieście”, to jedna z serii książeczek, jest podobna do Ulicy Czereśniowej, ale to wersja mini i zamiast ludzi po ulicach spacerują misie, ale Laurce zupełnie to nie przeszkadza i często czyta ją laleczkom ;)

    No i to by było póki co na tyle, jeśli coś nowego wpadnie na naszą listę przebojów niebawem, to postaram się zaktualizować wpis. Żebyście nie pomyśleli, że przedstawiłam Wam wszystkie książki Laurki podając za ulubione, oj nie! Posiada ona jeszcze całą półkę książek, które czasami próbuję podmieniać i sprawdzać, czy nie ma przypadkiem ochoty na małą odmianę. Te które Wam przedstawiłam jednak niezmiennie są na fali, (no może poza kontrastową harmonijką ;) ).

    Reszta biblioteczki Laurki.
    0